W tym roku święto Spotkania Pańskiego wypadło w Niedzielę o Sądzie Ostatecznym, przez co podczas Boskiej Liturgii czytane były dwa fragmenty Listów Apostolskich i Ewangelii. Chrystusowa opowieść o sądzie ostatecznym wyraźnie przypomina każdemu z nas, że o naszym zbawieniu, o tym, czy zostaniemy uznani za sprawiedliwych i staniemy po prawej stronie tronu Pana, zdecydują nasze relacje z bliźnimi. Powinniśmy zatem zauważać ludzi z ich problemami i potrzebami, okazywać im pomoc. Trzeba jednak zwrócić uwagę również na to, jak sprawiedliwi i niesprawiedliwi reagowali na słowa Pana. Sprawiedliwi nie dziękowali z zachwytem, że zostali uznani za godnych wejścia do królestwa, ale stwierdzili, że nie widzieli Pana, kiedy był głodny, spragniony, nagi, w drodze, chory albo uwięziony. Usłyszeli wówczas, że cokolwiek uczynili bliźniemu swemu, uczynili to samemu Panu. Ich odpowiedź objaśniana jest ich nieustanną, naturalną, „wrodzoną” gotowością okazywania pomocy – robili to bez zastanowienia, „robili swoje” i nie zatrzymywali się nad tym. Nie uważali, że należy im się za to królestwo niebios – okazali pokorę. Niesprawiedliwi natomiast, choć usłyszeli, za co sprawiedliwi zostali zaproszeni do królestwa, choć usłyszeli wyjaśnienie, że okazywaniem pomocy Panu jest okazywanie miłości potrzebującym, choć wiedzieli, że tego nie robili, zarzekali się, że nie widzieli Pana, gdy był w potrzebie. „Szli w zaparte”… A gdyby poprosili wówczas o przebaczenie…? A czy nam nie zdarza się „iść w zaparte”?
Święto Spotkania Pańskiego to uobecniające wspomnienie spotkania Starego Testamentu z Nowym. Starzec Symeon i prorokini Anna, przedstawiciele całego narodu wybranego i dziejów całej ludzkości spotykają zapowiadanego w proroctwach Mesjasza. Spełnia się całe dotychczasowe oczekiwanie, Stary Testament wita Nowy i całkowicie Mu siebie powierza, choć Chrystus/Zbawiciel jest wówczas bezbronnym, czterdziestodniowym dziecięciem. Czyż to nie przejaw wielkiej wiary i zaufania? To właśnie dlatego święto Spotkania Pańskiego stało się Światowym Dniem Młodzieży Prawosławnej. Odchodzące pokolenie dorosłych z równie wielką wiarą i zaufaniem powinno przekazać żywy skarb Tradycji Świętej kolejnemu pokoleniu, naszej młodzieży. Choć to ludzie bardzo młodzi, ufajmy, że ten skarb w nienaruszonym stanie, a może nawet nieco oczyszczony, przekażą następnym pokoleniom.
O znaczeniu oświęcanych w tym dniu świec wyraźnie mówią słowa wypowiadanych wówczas modlitw:
Wszechmogący Boże, […] przyzywamy miłosierdzie Twoje na świece, które my, słudzy Twoi, dla wysławiania imienia Twego bierzemy i nosić pragniemy, pobłogosław je i oświęć, i światłem niebiańskiego błogosławieństwa zechciej rozpalić, a gdy je Tobie, Bogu naszemu godnie rozpalone świętym ogniem najsłodszej Twej miłości przynosimy, abyśmy okazali się godnymi zająć miejsce w świątyni świętej chwały Twojej.
[…] gdy świece te zapłoną widzialnym ogniem i będą rozpraszały ciemności nocy, pozwól Panie, niech tak samo serca nasze zostaną oświecone niewidzialnym ogniem, czyli światłością Świętego Ducha, chroniąc nas od ślepoty wszelkich grzechów, aby oczyszczonym okiem duszy mogły dostrzec to, co podoba się Tobie i jest dla naszego zbawienia potrzebne, abyśmy zwyciężywszy ciemne moce tego świata, stali się godnymi osiągnięcia Światłości nieprzystępnej […].
Wszechmogący Boże, […] ześlij miłosiernie na te świece łaskę błogosławieństwa Twego, aby dawały światło ludziom na zewnątrz, aby darowana przez Ciebie Światłość Świętego Ducha zamieszkała w myślach naszych.
ks. dr. Włodzimierz Misijuk
Zdjęcia: lektor Paweł Iwaniuk







